Lewicowy punkt widzenia
Blog > Komentarze do wpisu

Oszczędzajmy dziś, by stracić jutro

Polska to kraj, który nie przestaje zadziwiać. Zimą niemal cała ludność jest zaskoczona, że pada śnieg i jest mróz, latem wszyscy są zaskoczeni dużymi opadami i upałami (a przypomnę, że na geografii w szkole uczą nas o amplitudzie opadów i temperatur sugerującej, że najbardziej deszczowym miesiącem jest lipiec, a najzimniejszymi styczeń i luty). Można rzec, nawet podejście do normalnych zjawisk pogodowych krzyczy nam głośno, że jesteśmy społeczeństwem niedokształconym i nie potrafiącym też korzystać z nabytej wiedzy.

Żeby było weselej jesteśmy państwem, w którym zgłasza się minimalną ilość patentów i prawie pozbawionym ośrodków badawczo-rozwojowych. Owszem, duże korporacje postawiły parę takich, ale to kropla w morzu potrzeb i od lat nie słychać, by polscy naukowcy wymyślili coś na miarę niebieskiego lasera (notabene wdrożono ten wynalazek poza Polską, bo żaden z polskich geniuszów zarządzania nie widział szansy na zarobek z wdrażania; cóż na Blu-Ray i DVD zarabiają inni).

W tych warunkach MEN nie może znaleźć połowy miliona złotych na organizację olimpiad przedmiotowych, co zdecydowanie ogranicza szansę na to, by jednostki wybitne mogły na wczesnym etapie życia sprawdzać swoją wiedzę i zdobywać jeszcze przed maturą szansę na studiowanie na elitarnych kierunkach.

Dodatkowo MEN tak ustaliło warunki konkursów na organizację olimpiad przedmiotowych, że o tym, czy olimpiada się odbędzie czy nie wiadomo dopiero w ostatniej chwili, przez co cała sprawnie działająca machina uległa dezorganizacji dowodząc przy tym, że lepsze jest wrogiem dobrego i nie wszędzie da się zastąpić wypracowane latami mechanizmy kooperacji (które, a i owszem, mogą rodzić patologie) grą wolnorynkową.

Naukowcy słusznie wskazują, że jest to skandal, ale MEN nie ma sobie niczego do zarzucenia i pieniędzy nie da. Szkoda, że jakoś bez problemu znajduje się w budżecie państwa ponad pół miliarda na finansowanie katechez, ale w Polsce to chyba potrzeba priorytetowa.

W sukurs inicjatywie likwidacji olimpiad idzie inny projekt, projekt połączenia bibliotek publicznych ze szkolnymi, który nie uwzględnia tego, że specyfika tych instytucji jest różna. Liczą się bowiem natychmiastowe oszczędności w pieniądzu, a nie zyski społeczne jakie z bibliotek niewątpliwie mamy.

A że Polska potrzebuje pilnie ludzi wykształconych i umiejących z nabytej wiedzy korzystać? Rządu i parlamentarzystów to nie obchodzi. Łatwiej rządzi się tymi, którzy zachwycają się celebrytami i nie potrafią zrozumieć serwisów informacyjnych. Szkoda tylko, że rozwoju to z tego nie będzie, bo od Chińczyków to my tańsi nie będziemy. Nawet jeśli założy się nam kagańce i powsadza co wybitniejszych do psychuszek.

Do następnego,

Intel-e-gent

czwartek, 11 lutego 2010, intel-e-gent

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
rmk
2010/02/11 15:25:48
Z tym niebieskim laserem to było ciut inaczej, akurat wtedy jak to była "sprawa" to studiowałem fizykę specjalizacja optoelektronika i miałem do czynienia z ludźmi którzy w okolicach tego chodzili. I z tego co docierało do moich studenckich uszu wynik był taki, że co prawda powstał program Niebieskiej Optoelektroniki, ale jego fundusze były bardzo niskie, za te pieniądze można było wtedy kupić chyba 1 czy 2 urządzenia do epitaksji molekularnej, a mało ci tego u nas było. I jak wtedy było słychać we Włoszech przeciętna politechnika miała taki sprzęt do dyspozycji studentów, a u nas ludzie prowadzący badania nie mogli się często doczekać na dostęp do tego sprzętu.

Co do zaś ośrodków R&D w Polsce to powiedzmy wprost, że są to głównie ośrodki D, bo z badań i rozwoju robi się głównie rozwój, co ma swoje uzasadnienie np. w tym, że amerykańskim firmom bardziej opłaca się w stanach generować koszty przez prowadzenie badań, a w takiej Polsce [czy Irlandii] generować zyski bo u nas są niższe podatki przez co firmy osiągają wyższe zyski.
-
2010/02/11 17:53:11
Smutna notka Ci wyszła...
Moze jednak jest sposób na uratowanie bibliotek? Czy nie są one w gestii samorządu? W tym roku wybory, więc może są szanse?
-
Gość: proformer, *.satfilm.net.pl
2010/02/11 20:27:35
na naukę nie ma,na zdrowie nie ma,dla emerytów nie ma,dla policji nie ma ale naważniejsze, że jest dla pazernego i obłudnego kleru JEST!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
2010/02/11 22:34:55
@ rmk

Czyli można, naciągając, powiedzieć, "że żaden z naszych geniuszów zarządzania nie widział w tym szansy na zarobek"?

@ marzatela

Generalnie chyba tak, ale ministerstwa szukają oszczędności i chcą to zrobić "globalnie". Były też ponoć pomysły, by płacić za korzystanie z bibliotek...
-
2010/02/12 05:41:19
@intel-e-gent
Ni esłyszałam o tym projekcie, ale skoro i szkoły i biblioteki są finansowane przez samorządy - to jakie w tym oszczędności dla ministertwa? I jakiego resortu" MEN-u czy Kultury i Dziedzictwa?
-
2010/02/12 08:46:01
Faktycznie, mam poczucie, że u nas badań się nie lansuje. Z kilku powodów. Raz -- bo dla uczelni ważniejsze jest nauczanie (to duużo większe pieniądze, jeśli chodzi o wydatki w Polsce i duużo wyższa waga w ministerstwie) -- podobno, gdy szukano oszczędności na początku lat 90-tych, to właśnie laboratoria badawcze pierwsze poszły pod nóż. Na pewno projekty badawcze, które miały rozruszać środowisko i wprowadzić do niego więcej reguł rynkowych, bywały przycinane, gdy trzeba było wygospodarować na to i na owo pieniądze. (Pamiętam jak przycięto środki ze względu na interwencję NATO w byłej Jugosławii...)

Po drugie, brak umiejętności współpracy -- i to po obu stronach, zarówno uczonych, dla których badania dla zapełnienia paru kartek papieru są bezpieczniejsze (także jeśli chodzi o ocenę i pieniądze z ministerstwa), jak i dla biznesmenów, którzy są gotowi zainwestować w promocję i sprzedaż, ale nie same badania i rozwój.

Po trzecie, znam ludzi, którzy coś tam poprawiają i usprawniają. Ale nie znają z praktyki procedury uzyskiwania patentów. Tego po prostu trzeba się nauczyć. Oczywiście można to zlecić komuś, ale o ile sam patent nie jest drogi, o tyle weryfikacja, czy i jak może być on przyznany kosztuje. I to sporo. O czasie, który trzeba przeznaczyć na naukę procedury zamiast pracy, nie wspominając.

Nie zgadzam się gruntownie tylko co do jednego -- w naukę (i ambicje naukowe) nie inwestuje się nie dlatego, że łatwiej rządzić głupcami, ale dlatego, że w gruncie rzeczy to coś, co pozostaje poza horyzontem intelektualnym naszych polityków i dziennikarzy. Wystarczy poczytać i posłuchać jak mówią o nauce, jak mylą dane, procedury, by stwierdzić, że to świat dla nich zupełnie obcy i egzotyczny, który w gruncie rzeczy ich nie interesuje.
-
2010/02/12 12:14:35
@ marzatela

O projekcie mówiła mi bibliotekarka. Ponoć minister kultury wpadł na taki pomysł by móc zmniejszyć dotacje dla samorządów. Dlatego też nie wspominam o tym w notce (bo to plotka, w sumie), a w komentarzu, który ma mniejszą wagę.

Z tego co się orientuję, to na biblioteki samorządy dostają dotację. Podobnie jak na szkoły (subwencja oświatowa).

@ clotz

Mogę skomentować to krótko - K! Niemniej to nie jest tak, że idea placement jest złym pomysłem. Tylko, że wydawanie 48 tysięcy za odcinek w momencie, w którym raptem 500 tysięcy brakuje na olimpiady... ech...

@ pak4

Powiem tak, Twój wniosek, że politycy nie ogarniają tej idei przeraża mnie jeszcze bardziej niż mój. Nie myślałem, że są na aż takim dnie intelektualnym. Wydaje mi się, że w przypadku Polski, kraju biednego, zacofanego ale mającego spory potencjał, inwestycje w badania powinny być priorytetowe. Niestety, wszystkie rządy po 1989 roku nie wykazały się tutaj. I pomyśleć, że mieliśmy jeden z lepszych w demoludach przemysłów farmaceutycznych, niezłą bazę techniczną do rozwoju prostych technologii elektronicznych (elektronika użytkowa)... zostali nam tylko informatycy...

Zamiast inwestycji w badania mamy miliony magistrów po marketingu, zarządzaniu itp. Tylko że nie ma czemu robić marketingu ani czym zarządzać...
-
2010/02/12 12:30:31
Niestety Polska to nie Finlandia, u nas liczą się głównie efekty doraźne. Na biblioteki nas nie stać, na olimpiady nas nie stać. Az dziw ze stać nas na pensje dla Pani minister Hall. Może na tym też zaoszczędzić?

Co do kasy na badania to nauka polska w obecnej strukturze zmarnotrawi każde środki. A potrzebne reformy nie pokonają lobby profesorskiego które w większości w zmianach nie widzi żadnego interesu a za to groźbę zewnętrznej weryfikacji zdobytych w większości jeszcze za PRL tytułów.
-
rmk
2010/02/12 13:36:14
@intel-e-gent: nie do końca można powiedzieć "że żaden z naszych geniuszów zarządzania nie widział w tym szansy na zarobek". Koszty inwestycji szły w setki miliony dolarów, a problem polegał na tym, że w pewnym momencie Polacy potrafili zbudować najdłużej działające niebieskie lasery półprzewodnikowe, ale nadal nie były to czasy działania wystarczające do użycia takich laserów w sprzęcie, no i były to rzeczy produkowane laboratoryjnie, a nie masowo. Brakowało całego know-how dotyczącego masowej produkcji półprzewodników. Jedyne dostępne dla polskich firm i "orłów" przedsiębiorczości opcje pozwalające na czerpanie zysków z produkcji to było joint-venture albo "piractwo patentowe", czyli opatentowanie wszelkich możliwych rzeczy by móc z nich czerpać później zyski. Joint-venture nie wyszło chyba głównie dlatego, że wtedy budżet całej polskiej nauki był mniejszy niż ówczesne budżety na badania niektórych wielkich firm IT. Piractwo patentowe nie wyszło bo tam trzeba mieć wielkie pieniądze by opatentować wszelkie możliwe ścieżki użycia, a do tego trzeba mieć pieniądze na zbudowanie prototypów i sam proces patentowy.

Miałem przez chwilę nieprzyjemność pracować z jednym z "orłów" polskiej przedsiębiorczości i zdaję sobie sprawę, że z orłami to może ich często łączyć tylko wielkości mózgu, ale mimo tego nie zgadzam się z tym, że akurat problemy z niebieskim laserem to ich wina.

Co do nauki Polskiej to ona pada na pysk między innymi dlatego, że większość ludzi, którzy powinni zostać na uczelniach pracuje teraz w zachodnich koncernach na średnim szczeblu, bo tam po prostu lepiej płacą, na uczelniach zaś zostaje ponadprzeciętnie wielu kombinatorów, którzy potrafią się odnaleźć w gąszczu nauki geriatrycznej ;-)
-
2010/02/13 06:10:51
Skandal i jeszcze raz skandal. Ale mnie w Polsce już chyba nic nie zadziwi.
-
2010/02/13 12:10:07
@ marchewa79

Myślę, że rozsądny system grantów na badania mógłby rozwiązać problem przynajmniej częściowo. Ale mówimy o kraju, który na Badania i Rozwój przeznacza kwoty wręcz śmieszne.

@ rmk

Pamiętam nieco całą sprawę, bo nałogowo czytałem wtedy wszystkie dzienniki ogólnokrajowe. Dziennikarze wprost pisali o tym, że ta technologia umożliwi stworzenie następcy CD.
Ja rozumiem, że brakowało know-how. Ale można było (i chyba nawet były propozycje) wejść z kimś w spółkę (tak jak piszesz). Tymczasem nic z tego nie wyszło. Także przez naszych orłów, którzy w tym czasie woleli inwestować swoje miliony w rzeczy przynoszące szybszy zysk, no i przez rządy zajęte albo prywatyzowaniem wszystkiego co się da (nb Polfa Poznań czy Pollena Poznań radziły sobie nieźle, miały swoje flagowe marki i sprzedano je konkurentom...).

Nauka geriatryczna... to mi się podoba :) Celne określenie ;)

@ hanula1950

A propos Twojej notki, zalinkowanej tu przez clotz`a - ponoć fundusze na ową promocję w serialach pochodzą z UE. Niemniej i tak to bulwersuje. Szczególnie, że TVP powinna promować takie idee w ramach misji.

Komentarze.eu - 
Przegląd polskiej blogosfery