Lewicowy punkt widzenia
Blog > Komentarze do wpisu

Puste słowa premiera

Z pierwszej strony dzisiejszej "Wyborczej" krzyczy do mnie tytuł "Rząd uległ internautom", jakby Rejestr Stron Niedozwolonych odszedł nagle i ostatecznie w niepamięć. Tymczasem wcale tak nie jest.

Cieszy mnie, że premier nie odwołał debaty z blogerami (która była zaplanowana wcześniej niż wypłynięcie sprawy). Mam też duży szacunek dla Macieja Budzicha (który mnie pewnie nie pamięta), który tę debatę zorganizował. Nie zgadzam się jednak z tezą, że cokolwiek z tej debaty wynika. Przynajmniej na razie.

Premier bowiem zrobił dokładnie to co zawsze - rzucił kilka gładkich słówek, zapewniając, że "ma wystarczająco dużo wątpliwości, by wrócić do prac nad ustawą". Konia z rzędem temu, kto stwierdzi z całą pewnością, że oznacza to urwanie głowy projektowi. Tym bardziej, że premier powiedział: "Nie gniewajcie się, ale zakładanie, że intencją tej ustawy jest cenzura, to nadużycie. A na przestępstwa w sieci nie może być większego przyzwolenia niż w realu." Brakowało tylko tego, by powiedział, że będzie ścigał właścicieli e-kasyn nawet w wychodkach.

Owszem, obiecał przyjrzenie się ustawie i konsultacje społeczne. Może nawet z organizacjami, które będą bronić wolności słowa. Ale jestem mocno przekonany, że ton w tych konsultacjach będą nadawać osoby, które mają z pedofilami, różnymi formami przestępczości elektronicznej czy z e-hazardem na pieńku. Może nawet zobaczymy efekty jakichś wielkich akcji walki z pedofilią w międzyczasie.

Premier Donald Tusk nie zdeklarował się bowiem konkretnie, że nie będzie Rejstru. Obiecał, że się "przyjrzy". Nie musi z tego nic wyniknąć.

Przypomnę, że nadal nie jest zauważona, sprawa o której pisałem, czyli projekt ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, który zakłada, że będzie można wsadzać obywateli do szpitali psychiatrycznych bez zgody sądu. Każdy z kim o tym rozmawiam mówi, że to skandaliczny pomysł, bo nikogo, nawet alkoholika bijącego po twarzy całą rodzinę nie można zamykać w psychuszce bez zgody sądu.

Sprawa Rejestru Stron Niedozwolonych współgra z tym idealnie. Mając w ręku takie narzędzia żaden rząd nie będzie musiał się przejmować opozycją. I wyrzućmy wreszcie (jak sugerował jeden z komentatorów na moim blogu) z polityki kategorię intencji. Oceniajmy realne działania. A te mówią same za siebie - rząd chciałby wprowadzić aksamitną dyktaturę.

Najśmiejszniejsze jest to, że sprawy związane z pedofilią czy wyłudzeniami przez internet wymagają przede wszystkim nie nowych przepisów, ale udrożnienia już istniejących. I lepszego współdziałania międzynarodowego. Rejestr Stron Niedozwolonych przypomina mi trochę wytaczanie armaty tam, gdzie wystarczyłby zwykły pistolet.

I w dalszym ciągu czekam na odpowiedź premiera, czy zechce rozwiać moje (i mam nadzieję, że Wasze również) wątpliwości korzystając z gościnności mojego bloga. Odpowiedź z Kancelarii Premiera jeszcze nie nadeszła, niemniej pozostaję w gotowości przeprowadzenia z premierem wywiadu. Obiecuję, że nie będę grzeczny i zadam trudne pytania. Wczorajsza debata nie wyjaśniła bowiem niczego i, co gorsza, nadal nie daje żadnej pewności, że rząd rozstał się z myślą o cenzurowaniu Internentu.

Do następnego,

Intel-e-gent

sobota, 06 lutego 2010, intel-e-gent

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/06 15:53:14
"Ale jestem mocno przekonany, że ton w tych konsultacjach będą nadawać osoby, które mają z pedofilami, e-hazardem i innymi formami przestępczości elektronicznej na pieńku."

Na jakiej podstawie twierdzisz, że e-hazard to forma przestępczości elektronicznej? Jeśli w oparciu o uchwaloną niedawno, kuriozalną ustawę - to rozumiem, bo to jedyna podstawa. Innej nie ma, bo dziwnym zbiegiem okoliczności ta "przestępczość" jest w większości krajów europejskich czyś normalnym, legalnym i szanowanym jak każda działalność gospodarcza.
-
2010/02/06 15:58:34
Masz rację. Niezręcznie sformułowałem zdanie, zaraz je zmienię. Mam nadzieję, że zrobiłeś print screen dla potomności? ;)

Hazard i e-hazard są legalne. Czasami niektóre formy są zabronione w jednym, a dozwolone w innym kraju. Nie widzę jednak powodu, by nasz rząd miał blokować strony legalne w innym kraju z tego powodu, że są taka forma jest zabroniona u nas. Można przecież blokować przesył wygranych ;) I do tego nie trzeba żadnego Rejestru ;)
-
2010/02/06 18:02:39
Nie zrobiłem - ale przecież nie wywalisz mojego komentarza :) Cieszę się, że się nie upierasz, bo są i tacy, którym wystarczy, że jak im pan premier powie, że coś jest nielegalne, to oni w to wierzą bez zastrzeżeń.

No a co do reszty - mam nadzieję, że Komisja Europejska wytłumaczy panu premierowi, że nie wolno mu wg własnego widzimisię ograniczać praw obywateli kraju-członka UE do korzystania z usług, świadczonych legalnie w innym kraju członkowskim Unii, włącznie z prawem do wygranej. I wtedy również przesyłu pieniędzy nie trzeba będzie blokować (zresztą nie da się, bo musieliby zablokować także portfele elektroniczne typu Moneybookers czy Neteller, a do tego się nie mogą posunąć).
-
2010/02/06 18:30:33
Niby czemu miałbym się upierać :) Każdy popełnia błędy, ten akurat wynikał z niezręczności sformułowania i można było mnie odebrać jak jakiegoś obrońcę surowych norm moralnych, podczas gdy ja jestem tylko socjalistą (albo socjalliberałem ;) ).

Obawiam się, że KE niewiele może, poza karami finansowymi typu obcięcie dotacji itp. Za rządów PiS niewiele nam UE (a więc i KE) pomogły. Teraz też tak będzie. Na szczęście jest jeszcze ETS ;)
-
2010/02/06 19:56:49
No to super :)
A że ja też mam serce po lewej stronie, możemy stworzyć blogowy sojusz lewicy demokratycznej :-D
-
Gość: Andrzej, 74.63.93.*
2010/02/06 20:56:54
Lewicowcy Wasze Teczki już czekają na publikacje w cyfrowych archiwach Instytutu Prawdy Obywatelskiej, jak Waszych kolegów!
pomoc.obserwowani.pl/?q=lustrowani
-
2010/02/07 00:41:34
Nie masz racji - Tusk powiedział wprost, ze przepisy o rejestrze stron niedozwolonych bedą wyjete z ustawy i ustawa pójdzie do dalszych prac bez nich, a o tym czy rejestr wróci w przyszłości czy nie, zadecydują dalsze rozmowy ze środowiskiem internautów na ten temat.
Jak dla mnie to dużo. Przecież nie mógł zrobić zwrotu o 180 stopni i powiedzieć "macie rację, rezygnujemy z rejestru" - żaden polityk tak nie zrobi. Wyraźnie zresztą powiedział w odpowiedzi na pytanie Lipszyca, że to by go "upokorzyło". Ale w języku politycznym to, co powiedział, było wyraźnym przyznaniem się do błędu i wycofaniem z pomysłu rejestru. Wyborcza dobrze to zinterpretowała, w końcu w czym jak w czym, ale w interpretowaniu wypowiedzi polityków dziennikarze mainstreamowych mediów mają sporo doświadczenia - śmiem twierdzić, że to jedyne, na czym się naprawdę znają... ;-
-
2010/02/07 01:05:57
Moim zdaniem, i zaznaczam, że jest to moja opinia, premier nie powiedział niczego z czego nie mógłby się rakiem wycofać. Mimo mojego idealizmu mam bardzo cyniczne podejście do tego typu deklaracji jak piątkowa. Rejestr może wrócić pod zmienioną nieznacznie lub niezmienioną wcale postacią. W asyście setek dowodów na cierpienia jakie są powodowane przez inkryminowane serwisy. I nagle okaże się, że wczorajsi przeciwnicy cenzury znajdą się na pozycji obrońców pedofilów i wyłudzaczy.

Taka kampania to nic trudnego, Fakt, Onet i Super Express wystarczą do jej zrobienia, wystarczy przyskrzynić paru kolesi wymieniających nielegalne zdjęcia, potem się zacznie.

Premier "nie będzie miał wyjścia" jak powiedzieć, że "Rejestr jest niezbędny by chronić obywateli" i po sprawie.

Z odtrąbieniem sukcesu w walce z Rejestrem poczekam jednak do wiosny 2012. Jeżeli PO wygra wybory 2011 i niczego takiego nie wprowadzi, to będzie znaczyło, że się myliłem. I wcale się z tego powodu nie obrażę. Wręcz przeciwnie.
-
2010/02/09 00:48:08
Ja z innej bajki: na religi.tv byl dziś niesamowity reportaż o tym jak tworzy się religijną gwardię ewangelicką z dzieci, aby wspierała republikańską partię w USA. Kilka scen z obozu religijnego, gdzie dzieciom dosłownie prano mózgi, wprowadzajac je w transe i sceny histerii. Według teorii spiskowej w tym dokumencie,z tych dzieci ma wyrosnąć armia ewangelicka, która ma zawładnąć stołkami. Czy wyrośnie nie wiadomo, ale te dzieci na pewno nie będą już miały równo pod sufitem. Nie wiem, czy religia powtarza programy, ale ten warto zobaczyć. Podejmuje tez temat rozdzielności religii od szkoły. "Jesus Camp"
-
Gość: Włodek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/02/09 20:23:15
Do dulcynea_best: "Jesus Camp", u nas puszczany wcześniej na HBO jako "Obóz Jezusa", do nabycia jest na DVD w ramach serii Planete Doc Review. Dokument jest przerażający.
-
2010/02/09 23:31:32
zgadzam się: przerażający.

Komentarze.eu - 
Przegląd polskiej blogosfery