Lewicowy punkt widzenia
Blog > Komentarze do wpisu

O zamachu stanu słów kilka

W piątek wieczorem drobny protest jednego posła eskalował błyskawicznie w awanturę, która trwa do dziś, a nawet wywołała orędzie Jarosława Rajmundowicza Kaczyńskiego wygłoszone ustami Beaty Zygmuntowiczówny Szydło. Co ciekawe, awantura ta była kompletnie zbędna, podobnie jak wszystkie machinacje, które Prawo i Sprawiedliwość przy tej okazji zrobiło. Warto popatrzeć co się stało. 

Po pierwsze, poseł powiedział do marszałka Sejmu "kochany panie marszałku", schował kartkę z protestem przeciwko ograniczeniom, które bojąca się prawdy o sobie władza narzuca mediom i chciał przejść do wniosku dotyczącego budżetu. Co zrobił marszałek Sejmu? Wykluczył posła z obrad. Serio. 

Po drugie, w ramach sprzeciwu przeciwko wykluczaniu posła z obrad, opozycja zajęła mównicę. Nie pierwszy i nie ostatni raz w historii polskiego parlamentu. Co zrobił marszałek? Zaognił sprawę - zamiast ogłosić przerwę i przywrócić cichaczem posła, postanowił eskalować awanturę i przeniósł się ze swoim klubem do Sali Kolumnowej. Bo tak kazał mu Jarosław Rajmundowicz Kaczyński. Serio. 

Po trzecie, klub Prawa i Sprawiedliwości (cóż za oksymoroniczna nazwa), postanowił olać zasady i kontynuować obrady jako Sejm w Sali Kolumnowej. Pal licho, że musieli fałszować ewidencję obecności, by osiągnąć kworum, a nikt nie ma pojęcia czy głosowali tylko posłowie, czy może jeszcze ktoś inny. Na salę starano się nie dopuścić posłów opozycji, oraz pilnowano, by media broń dowolny bóg, nie weszły tam z kamerami. W efekcie za cholerę nie wiadomo, czy ustawa budżetowa w ogóle jest legalna. Podobnie, jak tzw. ustawa dezubekizacyjna, będąca prymitywną zemstą zakompleksionych ludzików, którzy w większości spóźnili się na walkę z PRL lub PRL nie chciała z nimi, jak z Jarosławem Rajmundowiczem Kaczyńskim walczyć, bo uznała, że nie stanowią zagrożenia dla władzy ludowej. 

Trzeba przyznać, że patrząc na energię, z jaką Jarosław Rajmundowicz utrwala znane z PRL schematy, to faktycznie nie stanowił zagrożenia dla autorytarnego ustroju państwa, które miało na swoim terytorium bazy obcego mocarstwa. 

W międzyczasie pod Sejmem zebrało się trochę wkurzonych sytuacją obywateli. I nie ma co się dziwić, nikt nie lubi patrzeć, jak ktoś bezkarnie robi grube wały i jeszcze udaje, że to wina innych. PiS zachowało się bowiem gorzej niż Platforma, która robiąc wały przez 8 lat robiła to jednak dyskretniej i z zachowaniem choćby pozorów przestrzegania prawa. 

Jarosław Rajmundowicz mógł całą aferę łatwo zakończyć. Wystarczyło dokonać reasumpcji głosowań, które PiS i tak by wygrało (więc tym bardziej niezrozumiały jest fakt, po co cała awantura). Miałby w ręku mocny dowód, że przecież wszystko jest w porządku. Mógł też ustąpić w drobnych kwestiach w temacie wywalania dziennikarzy z Sejmu (co w końcu spróbował zrobić) i demonstrującym szybko skończyłaby się energia oraz powód do demonstracji. Niestety, Jarosław Rajmundowicz Kaczyński nie umie ustąpić. Szedł więc dalej na zwarcie. W międzyczasie splagiatował przemówienie Wojciecha Jaruzelskiego (też z grudnia) i podsunął je Beacie Zygmuntowiczównie do wygłoszenia. Obyło się, na razie, bez czołgów na ulicach. Zapewne Antoni Zdzisławowicz nie jest jeszcze pewny wojskowych. 

Zwróćmy uwagę raz jeszcze - całą aferę dało się zamknąć łatwo na samym początku. Nawet teraz jeszcze można, tylko PiS musi ustąpić, by zrobić to samo, co planowało, ale lege artis. Opozycja będzie mogła sobie krytykować ustawę budżetową (a która opozycja tego nie robi?) czy prymitywną zemstę polegającą na ścinaniu emerytur wszystkim, którzy choćby dzień za PRL przepracowali w służbach i milicji (to zapewne zemsta za to, że ośmielili się nie internować Jarosława Rajmundowicza Kaczyńskiego). No i na krytykowaniu się skończy, bo co więcej może opozycja? 

Obecnie obóz władzy serwuje nam przekaz, jakoby to opozycja próbowała dokonać zamachu stanu. Przepraszam, ale jak taki Schetyna czy Petru mieliby to osiągnąć? Karteczką z napisem #wolnemediawsejmie? Mówieniem, że Kaczyński to tchórz i dyktator? Czy przepychaniem się przez funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej? 

Bo policję z bronią do Sejmu to PiS wezwało, a nie opozycja. 

Lekceważąc i łamiąc porządek prawny RP to PiS dokonuje, od 25 X 2015 roku pełzającego zamachu stanu i trzeba to jasno powiedzieć. PiS to organizacja, która od wielu miesięcy atakuje porządek prawny RP używając metod, które zaczynają podpadać pod kodeks karny. I mam nadzieję, że to właśnie z KK będą PiSowcy sądzeni, jako członkowie organizacji przestępczej. 

Do następnego (?)

Intel-e-gent

 

Autopromocja ujmy nie przynosi: 

Wyprzedź służby państwa PiS - śledź mnie na Twitterze 

Lubisz dobre dialogi i wciągające historie? Kup moją powieść

 

niedziela, 18 grudnia 2016, intel-e-gent

Polecane wpisy

  • Przyganiał kocioł garnkowi

    Obsesja pisowskich mediów na punkcie instrukcji dla dziennikarzy RASP jest fascynująca. Oto bowiem propagitatorzy posłusznie wykonujący każde polecenie z Nowogr

  • Dobrzy i źli cywile

    Prezydent Duda ponownie udowodnił, że umie się podpisać i zgodził się na wysyłanie polskich żołnierzy na Bliski Wschód. Wojsko Polskie ma tam, rzekomo, wspierać

  • Opozycyjna przeszłość Jarka K.

    Po ataku teczkami na Wałęsę, którego bronić nie zamierzam (jego zasługi z lat 80-tych bronią się same, a faktu, że był fatalnym prezydentem też to nie zmieni),

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/01/17 22:23:08
Gnom mobilizuje wyznawców atmosferą ciągłego zagrożenia. "Mamy władzę z woli narodu, ale oni chcą nam ją odebrać siłą". Liczy się tylko obrazek, który można wstawić w TVPiS z komentarzem: "sfrustrowana mniejszość blokuje większość". Po sondażach widać, że pompowanie tej części elektoratu wystarcza do utrzymania 35%. Dodatkowo dzieli opozycję jakimiś fasadowymi spotkaniami, bo na takim rozbiciu dostaje piękny bonus w wyborach dzięki wspaniałej ordynacji...

Komentarze.eu - 
Przegląd polskiej blogosfery