Lewicowy punkt widzenia
Blog > Komentarze do wpisu

Nieudana vendetta Kaczyńskiego

Przez pisowskie, ale także przez centroprawicowe media przetoczyła się już fala sugestii jakoby Jarosław Kaczyński był takim geniuszem, że zaplanował całą hucpę jaką odstawiła polska dyplomacja od a do z, byle tylko Donald Tusk nie wrócił do Polski i nie został liderem opozycji. Dziś, jak widzę, niezależne od rozumu kaczyńskie media rozpisują się o zemście na zidiociałym na starość Jacku Saryuszu Wolskim jaką miała jakoby wywrzeć Platforma w europarlamencie. 

Jedyną zemstą, jaką obserwujemy, jest zapiekła vendetta Jarosława Kaczyńskiego na Donaldzie Tusku (który notabene nagrabił sobie nie wysyłając JK przed Trybunał Stanu i do więzienia) głównie za domniemane krzywdy. Choć prezes PiS (wybrany ponad 99 procentami głosów członków swojej partii, wynik godny Kimów) bardzo chce się zemścić, to zemścić się nie może, bo działa bez planowania strategicznego. 

Gdyby bowiem chciał się zemścić i usunąć Tuska z zajmowanego stołka, wystarczyło nie robić nic. Polityka równowagi politycznej w Unii zapewne doprowadziłaby do wybrania kogoś z innej, niż Tuska, frakcji politycznej w UE. Gdyby polska dyplomacja nie zrobiła nic w kierunku wyboru Tuska lub przeciwko - prawdopodobnie Donald pakowałby już walizki i szukałby jakiegoś przyjemnego kraju, którego nie wiąże z Polską umowa o ekstradycji (bo Donald Tusk idiotą nie jest i wie, że Kaczyński et consortes szybko znajdą dla niego areszt wydobywczy). Tymczasem kaczyńska dyplomacja pierdziała coś o niechęci do Tuska, rzucała niezrozumiałe aluzje oraz współgrała z propagitkami niezależnych od rozumu kaczyńskich mediów o tym, że Tusk jest czemuś winien. Ponieważ zaś Polska, przy okazji, sprawia sporo problemów (kwestie praworządności, na przykład), w UE potrzebny jest w miarę wysoko ktoś, kto Polskę choć trochę rozumie. Pod ręką był Donald Tusk. 

Kaczyńskiemu tak bardzo zależało na ściągnięciu Tuska za wszelką cenę, że przegapił to proste rozwiązanie. Zamiast tego kaczyńska dyplomacja rozpoczęła lobbowanie za nowym kandydatem (w dziwnym przeświadczeniu, że ma to być Polak) na tydzień przed momentem wyboru. Każdy, kto choć trochę miał kontaktu z polityką w partii, w której odbywają się realne wybory, a nie namaszczenia jak w PiS, wie o tym, że ucieranie kandydatur na stołki trzeba zaczynać na długo przed wyborami. Działania w ostatniej chwili kończą się zazwyczaj źle, chyba że dana organizacja się wali. Jak widać UE jeszcze trochę dyszy. 

A za co tak mści się Jarosław Kaczyński? Ano przede wszystkim za to, że Tusk śmiał z nim wygrać wybory w 2007 i 2011. Kolejna rzecz, śmiał popierać Komorowskiego, z którym Jarosław przegrał mimo grania na litości wyborców po śmierci swojego brata. Którego to brata truchłem Kaczyński od początku pogrywa politycznie z całkiem imponującym (muszę przyznać) skutkiem. Tusk śmiał też nie wtrącać się w śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej i nie zgadzać się, że był to zamach i w ogóle zabójstwo (ciekawe, o czym to Jarosław rozmawiał z Lechem na chwilę przed katastrofą? Czy sugerował lądowanie za wszelką cenę?). I śmiał się też nie zgadzać z twierdzeniem, że Lech wielkim prezydentem był i basta, choć z osiągnięć miał tylko śmierć w fatalnym wypadku za to w symbolicznym miejscu. Bezczelność Donalda Tuska zaiste jest tak wielka, że trzeba koniecznie ciągać go przed oblicza miernych ale wiernych kaczystom prokuratorów i udawać, że przecież niczego się o tym nie wie. 

Tak w ogóle, to ja doskonale rozumiem, że spisiały rząd RP nie widzi możliwości współpracy z Tuskiem. I doskonale rozumiem, że nie chce go na stanowisku, na który został ponownie wybrany. Ale należało to inaczej rozegrać bez robienia z Rzeczypospolitej nieprzewidywalnego partnera, którego nikt poważnie traktować nie będzie chciał. I może bez rozbijania jedności UE od środka. Bo takie to osiągnięcia zaliczyła spisiała dyplomacja. A to opłaca się tylko jednemu państwu. Z czego Jarosław Rajmundowicz powinien doskonale zdawać sobie sprawę. Gdyby był takim geniuszem strategii za jakiego się go uważa. 

Do następnego (?)

Intel-e-gent 

Autopromocja ujmy nie przynosi: 

Wyprzedź służby państwa PiS - śledź mnie na Twitterze 

Lubisz dobre dialogi i wciągające historie? Kup moją powieść

poniedziałek, 13 marca 2017, intel-e-gent

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/03/14 22:36:26
Nie podoba mi się podpowiadanie prezesowi skutecznych form działania. Po co. żeby był skuteczniejszy? A może on jest skuteczny?. Połączył przyjemne prywatne z czyimś interesem "publicznym". Przysrał Tuskowi, którego nie lubi, a jednocześnie wykonał kolejne zadania na kierunku oderwania Polski od UE, i w ogóle od cywilizacji zachodniej.
-
2017/03/15 12:59:27
Mam wrażenie, że to tylko polityka wewnętrzna. Kaczyński boi się powrotu Tuska i prowadzi kampanię zohydzającą i demonizującą go personalnie. Najważniejsze dla niego to utrzymanie władzy w kraju. PiS ma już swój 35% elektorat za tak omamionych tłuków, że serwuje im filmiki w stylu propagandy stalinowskiej. Tusk jest bebe, bo mówi o praworządności, ale sugerowanie, że jest odpowiedzialny za zamachy berlińskie, smoleńskie i cholera wie za co jeszcze - to już jest cacy. Obrzydliwy gwałt na inteligencji.
-
2017/03/16 12:35:33
@danekstraszynski

W interesie Rzeczypospolitej (jakkolwiek brzmi to patetycznie) jest to, by na arenie międzynarodowej polski (formalnie) rząd nie robił z Rzeczypospolitej pośmiewiska. Więc każda forma szkolenia jest tu dobra. Na scenie wewnętrznej, niestety, radzą sobie pisowcy aż za dobrze, wykorzystując lęki i kołtuństwo Polaków.

@Rycho

Wydaje mi się, że obawa Kaczyńskiego przed Tuskiem jest oczywista. Tym samym zresztą kreuje go na naturalnego lidera opozycji gdyby Tusk zechciał wrócić do Polski (co w mojej opinii nie jest dobre, bo rządy Tuska przyniosły śmieciówki, dbanie tylko o interes zamożnych itp.). A gwałt na inteligencji... czy Polacy, chłopskie, pańszczyźniane społeczeństwo ma w ogóle jakiś rozum wychodzący dalej niż poza granice "MOJE"?
-
2017/03/17 22:25:05
Różnica jest taka, że Tusk to polityk z którym się nie zgadzasz, a Kaczyński to stan umysłu. Rzeczywiście dla polactwa wszystko "MOJE" jest najważniejsze:
- moje 500zł (i huj mnie skąd na to kasa i że dzieciaki to będą spłacać)
- moja emerytura (i huj, że nie wiadomo kto będzie na nią robił)
- mój pies (więc mogę nim napierdalać sąsiadowi i srać pod płotem)
- mój samochód (nie mój problem, że infrastruktura nie jest w stanie udźwignąć takiej liczby srakopchaj i najwyżej wpierdolę się na chodnik)
- moje dziecko/moja żona więc mogę lać po mordzie
moje drzewo (mogę wyciąć co mi się podoba)
mój piec (więc mogę palić plastikiem)
itd...

Komentarze.eu - 
Przegląd polskiej blogosfery