Lewicowy punkt widzenia
czwartek, 04 lutego 2016

Od kilku dni znamy projekt ustawy, która ma wcielić w życie sztandarowy projekt socjalny Prawa i Sprawiedliwości - 500 złotych na dziecko. Co prawda, już nie na każde, a tylko na drugie, ale to zawsze coś. Zdarzało mi się naśmiewać z tego projektu, jako "flaszkowego", ale faktycznie przyglądam się temu z życzliwym zainteresowaniem. Choć prawdę mówiąc, to diabeł tkwi w szczegółach. Nie zamierzam jednak przekreślać tego programu z góry - ostatecznie przecież najlepiej będzie oceniać go po efektach. Są jednak rzeczy, które można było zrobić lepiej, gdyby ustawa nie była pisana na kolanie. 

Po pierwsze, 500 złotych na dziecko ma być świadczeniem powszechnym (nie dotyczy samotnych matek/ojców z 1 dzieckiem zarabiających 1601 zł miesięcznie, czyli więcej niż 800 na głowę*), to czemu w ogóle trzeba składać jakieś wnioski? Państwo dysponuje przecież bazą informacji o tym, kto korzysta rozlicza się z podatków wspólnie z dzieckiem. Niewielkie poprawki w formularzach podatkowych mogłyby dać prosty sposób na to, by w statystycznie najczęstszych przypadkach przyznawanie świadczenia odbywało się automatycznie. Wtedy tylko bardziej skomplikowane przypadki wymagałyby składania wniosków. 

Odciążyłoby to też samorządy, na które rząd PiS lekką ręką przerzucił obowiązki związane z wypłatami świadczeń i zbieraniem wniosków. W zamian ośrodki pomocy społecznej dostaną relatywnie nieduże środki. A w najbliższym czasie pojawią się też dodatkowe obowiązki, o co mogę się założyć. 

Po drugie, czemu nie wprowadzono maksymalnej kwoty dochodu na głowę, zamiast minimalnej? Można byłoby  oszczędzić sobie wtedy bezczelnych w sumie uwag, że samotni rodzice powinni zrobić sobie więcej dzieci i "stabilizować sytuację rodzinną". Bo co to oznacza? Że rodzic z jednym dzieckiem i 800,01 zł dochodu na głowę w rodzinie ma sobie zrobić następne dziecko? Czy może poprosić pracodawcę o niewielką obniżkę wynagrodzenia? W ten sposób można byłoby też oszczędzić sobie żenujących apeli do osób zamożnych, by nie pobierały świadczenia. Bo niby czemu mają rezygnować z pieniędzy, które się ustawowo należą? 

Po trzecie, dziwi (choć w kontekście mojego "po pierwsze" upraszcza sprawę) fakt, że świadczenie przysługuje równo do 18-go roku życia i ani dnia dłużej. To zdecydowanie nie jest zachęta do kontynuacji nauki. W przypadku ubogich rodzin wielodzietnych okoliczności być może będą zmuszać do tego, że 18-letnie dziecko będzie musiało albo iść do pracy albo... robić sobie szybko następne pokolenie. Co tylko utrwali biedę. Oczywiście, przerysowuję, ale kto zaręczy, że nie będzie dochodziło do takich sytuacji? 

Po czwarte, nie widzę w ustawie jakichś specjalnych mechanizmów kontroli nad pieniędzmi dawanymi rodzicom. Oczywiście, fajnie i miło, że obywatel cieszy się zaufaniem państwa (sarkazm, wiem), ale tak będzie tylko do pierwszych okładek "Faktu" czy "Super Expressu" na których szczęśliwie pijani świadczeniobiorcy będą się tłumaczyć z wypadków ich progenitury - już widzę tytuły "Byli tak pijani dzięki 500plus, że dziecko zmarło z głodu/wypadło przez okno/zamarzło na ulicy". Po kilku takich tekstach i programach telewizyjnych nikogo nie będzie obchodzić, że statystycznie będą to przypadki więcej niż rzadkie. Na ośrodki pomocy społecznej spadnie obowiązek kontroli (a samorządy będą za to płacić), a rząd w naprędce będzie szukał sposobów na to, by kontrolować wydawanie środków przeznaczonych na dzieci. Będzie bałagan.

Natomiast cieszy mnie fakt, że w ustawie nie zapomniano o obcokrajowcach mających w Polsce prawo do pracy i mieszkających tu na stałe. Każdy imigrant czy uchodźca który ma dzieci będzie mógł skorzystać z pieniędzy. PiS zaprzecza tym samym wizerunkowi partii niechętnej uchodźcom czy imigrantom. Brawo PiS! Jeszcze żadna partia w Polsce nie miała odwagi tak mocno zachęcać do tego, by to Polskę wybierać jako cel imigracji. 

Ceterum censeo PiS delendam esse ;) 

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Wyprzedź służby państwa PiS - śledź mnie na Twitterze ;)

Lubisz dobre dialogi i wciągające historie? Kup moją powieść

 PS. O tym, że najprawdopodobniej znacznie lepiej byłoby zadbać o bezpłatne żłobki i przedszkola (i zapewne taniej) wspominać nie będę. Bo i po co? 

14:03, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (8) »
niedziela, 31 stycznia 2016

Bez niespodzianek odbywa się procedowanie ustaw, które szczególnie muszą interesować minisprawa Zbigniewa Ziobrę. Policja i służby będą mogły przestać się przejmować jakimiś tam sądami przy inwigilacji obywateli, a minister już za chwilę dostanie w swoje ręce całą prokuraturę do dyspozycji.

Za moment organy ścigania będą mogły wiedzieć o nas więcej niż Google (bo będą miały dostęp do wszystkich danych przechodzących przez operatorów), a wyrywkowe kontrole sądów, które mają zapobiegać nadużyciom będą miały jeszcze mniejsze znaczenie niż kontrole PIP mające zapobiegać nadużywaniu umów cywilnoprawnych. Mam wrażenie, że pomysłodawcy naoglądali się "Homeland" i innych seriali.

Nie wiem natomiast czego naoglądał się minspraw Ziobro, słusznie zwany Zerem. Jednak niedługo będzie miał możliwość ręcznego sterowania każdym prokuratorskim postępowaniem. PiSmani argumentują bezczelnie, że w ten sposób "przywracają normalność", a dzięki takiemu nadzorowi nie miałaby, na przykład, miejsca sytuacja, w której za mierny dowcip grozi wejście prokuratury. Nie wspominają, że teraz możliwe będzie zamknięcie przez Ziobrę niewygodnego dla władzy postępowania. Co będzie bowiem mógł zrobić prokurator w hipotetycznej sytuacji, w której minister każe mu umorzyć postępowanie w sprawie przekrętów w spółce Srebrna*?

Dziwię się trochę politykom PiS, że nie przeszkadza im, że taka władza trafi w ręce jednego człowieka. Cóż, najwyraźniej wystarczy decyzja Prezesa, by wyłączyć instynkt samozachowawczy. A Polskę cofnąć do standardów krajów cokolwiek mało demokratycznych.

Władzę nad prokuraturą ponownie dostał bowiem człowiek, który dowiódł już, że się w tej roli nie sprawdza. Ręcznie sterowane przez niego sprawy kończyły się źle (słynna sprawa doktora G., którego zarzuty przed sądem zmalały niemal do zera) czy bardzo źle, jak sprawa Blidy, której krew jest na Ziobry rękach.

Z jednej strony mamy podglądanie wszystkich online, a z drugiej Zero z brzytwą, znaczy prokuraturą. Niewesoło.

Przy okazji - co prawda PiS i tak by zmienił każde przepisy dotyczące inwigilacji, ale pamiętajmy, że to Platformie i PSL należy podziękować za to, że PiSmani mają pretekst w postaci konieczności dostosowania prawa do wyroku TK.

Ceterum censeo PiS delendam esse ;) 

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Wyprzedź służby państwa PiS - śledź mnie na Twitterze ;)

Lubisz dobre dialogi i wciągające historie? Kup moją powieść

*To tylko przykład. W telegraficznym skrócie - nie twierdzę ani nie mam dowodów, że Srebrna robi przekręty.

 

Tagi: Ziobro
20:36, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (5) »
wtorek, 26 stycznia 2016

Premier Beata Szydło wystąpiła w Koniecpolu, w gminie w której 1000 ludzi nadal pozbawionych jest prostego udogodnienia, jakim jest wodociąg. Zarzuciła przy tym poprzedniej ekipie rządowej, że znalazła 4 miliony na spot zachęcający do segregowania śmieci, a nie znalazła na wodociąg w Koniecpolu. Pani Premier, przypominam Pani, że Pani rząd znalazł pieniądze na Światowy Dzień Młodzieży (i zdaje się więcej niż 4 mln zł), a nie znalazł na ten wodociąg.

Jednakże, warto poczynić jedno spostrzeżenie - mianowicie budowa wodociągu jest zadaniem samorządu, a nie rządu. Rząd, oczywiście, może wesprzeć takie działania dotacją celową, ale generalnie (i w olbrzymim uproszczeniu) schemat wygląda następująco  - wybudowanie wodociągu należy do zadań gminy, jeżeli gmina sobie nie radzi, może poprosić o pomoc powiat, jeżeli przerasta to możliwości powiatu (który ma przecież dużo innych zadań do realizacji), to następną instancją jest samorząd województwa, który ma też inne zadania i tak w koło Macieju. Administracja rządowa jest tu instancją mocno awaryjną i generalnie, o czym kto jak kto, ale prezes rady ministrów wiedzieć powinna, rząd nie jest od budowy wodociągu w każdej gminie, tylko powinien zadbać o to, by jak najwięcej gmin miało taką możliwość. Jeżeli rząd będzie zajmował się takimi (względnymi!) drobiazgami, to na sprawy strategicznie ważniejsze czasu nie wystarczy. Choć, z rezerwy celowej można zawsze coś wyasygnować.

Popisówka w Koniecpolu służyła, oczywiście, propagandowemu uderzeniu w opozycję. Miało to pokazać, jakie to PiS jest fajne, bo zajmuje się wodociągiem, a nie promuje segregowanie śmieci osobą znanego i lubianego speca od dobrej kuchni, przypadkiem geja. Beata Szydło i jej spece od PR zapomnieli jednak, że jej rząd utopił sporą kasę w kościelnej imprezie pod nazwą Światowy Dzień Młodzieży (a można było dać na wodociąg) zabierając ją emerytom.

Uderzając, po bolszewicku w opozycję, warto pamiętać co ma się za uszami.

Ceterum censeo PiS delendam esse ;) 

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Wyprzedź służby państwa PiS - śledź mnie na Twitterze ;)

Lubisz dobre dialogi i wciągające historie? Kup moją powieść

Tagi: PIS
00:17, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (7) »
piątek, 22 stycznia 2016

W ostatnich miesiącach rządy PiS można było tylko krytykować, bo to co ta partia robiła w dziedzinie rozbijania ustroju Rzeczypospolitej wołało o pomstę do nieba (a przynajmniej do historii). Nie wszystko jednak co wymyśla obecna większość rządząca jest złe. O ile bowiem w dziedzinie ustroju zdemolowali już co było do zdemolowania i ciągle im mało, to w kwestii prawa pracy pojawiły się ciekawe koncepcje, których nie warto z góry odrzucać. 

Po pierwsze, Państwowa Inspekcja Pracy zebrała się wreszcie na odwagę i zmieniła interpretację przepisów. Dzięki temu inspektorzy PIP nie będą musieli się zapowiadać z kontrolą. Fikcyjność tych kontroli była bezdyskusyjna, bezkarność nieuczciwych pracodawców również. Uczciwi pracodawcy (a wiecie, że wciąż są w większości?) mają szansę przestać czuć się jak frajerzy. 

Po drugie, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej (co za idiotyczna nazwa, swoją drogą), wreszcie wyartykułowało propozycję wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej dla osób pracujących na śmieciówkach. Propozycja jest skromna - 12 zł za godzinę brutto (Barbara Nowacka przy tej okazji przypomniała, że Lewica proponuje 15 zł, podobne jest stanowisko Razem), ale dotyczyć ma nie tylko umów zleceń, ale także osób samozatrudnionych. Ma szansę to sprawić, że pracodawcy chętniej będą korzystać z relatywnie prostszych w tej sytuacji umów zgodnych z kodeksem pracy. Żałować należy jedynie, że ta propozycja nie pojawiła się od razu po wyborach, bo dyskusję nad tym można było zacząć spokojnie w listopadzie zamiast zajmować się rozwalaniem ustroju państwa. Oczywiście może się też zdarzyć, że ta propozycja w ogóle nie wejdzie w życie, bo np. PiS uzna, że sam program 500+ wystarczy i trzeba też zrobić dobrze przedsiębiorcom, którzy jakoś na ten program płacić przecież będą. 

Niemniej plusy nie przesłaniają minusów. A te są o wiele poważniejsze, bo nie dość, że PiS jest już o krok od dania małpie brzytwy, znaczy Ziobrze prokuratury, to jeszcze podjęło próbę korupcji opozycji. Opozycyjne partie usłyszały, że jest szansa na "kompromis" w sprawie TK, polegający na tym, że... tłumacząc na polski - rozwalamy stary Trybunał i wybieramy nowy, w którym opozycja ma większość. Pomijając fakt, że PiS na pewno nie dotrzymałoby słowa, trzeba przyznać, że propozycja była bezczelną próbą korupcji. 

Przy okazji - znany z zasług dla Kościoła Katolickiego przewodniczący Trybunału pan Rzepliński jakoś nie wykorzystuje możliwości, jakie sugerują mu nieźli prawnicy, tylko wyraźnie idzie wobec PiS na ustępstwa. Z Kaczyńskim tak się nie da - każde ustępstwo Zdradziecko Nieinternowany będzie interpretował jako oznakę słabości. Ciekawe, czy wynika to z tego, że Episkopat dawał jakieś sugestie swojemu człowiekowi, czy nie. Kościół ugrał już dofinansowanie Światowych Dni Młodzieży kosztem emerytów, dostał państwowe de facto obchody chrztu Mieszka I i co dalej? Na co jeszcze czeka? 

Z innej beczki - ciekawie wygląda fakt, że głównymi trollami zwalczającymi Komitet Obrony Demokracji na Facebooku są ludzie, których podejrzewa się o związki z Moskwą. To taka kolejna cegiełka do mojej żartobliwej teorii, że cała antyrosyjskość PiS to tylko pozór, a działania tej partii kierowane są właśnie z Rosji. W sumie brzmi to równie prawdopodobnie (a nawet bardziej) jak teoria o zamachu czy brzozie. 

Ceterum censeo PiS delendam esse ;) 

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Wyprzedź służby państwa PiS - śledź mnie na Twitterze ;)

Lubisz dobre dialogi i wciągające historie? Kup moją powieść

 

 

13:23, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (8) »
czwartek, 14 stycznia 2016

Olbrzymie, wręcz przesadne oburzenie budzi sprawa przejmowania przez PiS mediów publicznych. Odbywa się to, oczywiście, w charakterystycznym dla tej partii obłudnym stylu wypełnionym zapewnieniami, że rzekomo odbywa się to w celu odpolityczniania mediów publicznych. Oczywiście, Prawo i Sprawiedliwość nie umiało też poczekać aż będzie mogło to zrobić całkowicie lege artis i uchwaliło kolejne specprawo do tego, byle tylko przyspieszyć to, co nieuniknione. 

Dzięki temu pokorni i niezależni od rozumu dziennikarze już opanowali programy informacyjne (na dzisiejszy ranek chyba tylko Telexpress się ostał) i skutki tego widać. Jak w "Wiadomościach" dotychczas pełno było papieża (któregokolwiek), nieistotnych z krajowego punktu widzenia doniesień o jakichś biednych ludziach i z rzadka obiektywnych informacji, tak teraz mamy pełno nieobiektywnych komentarzy pod przykrywką informacji, robienie loda rządowi i PiS zamiast Kościołowi (w czym celował Kraśko, którego mi absolutnie nie żal). Poziom "Wiadomości" i tak niski, spadł teraz poniżej dna i puka w nie od spodu. Założenie, że widzowie tego nie zauważą jest tak słuszne, jak założenie władz PRL, że chwalenie się spadającymi cenami lokomotyw wpłynie na to, że ludzie nie zauważą rosnących cen cukru i mięsa. Ciemny lud jest w stanie kupić wiele, czego dowodem jest wynik ostatnich wyborów, ale bez przesady - są rzeczy, których ciemny lud nie kupi i dowodem tego były wyniki wyborów w 2007 roku, gdy zmasowana propaganda PiS nie pomogła. 

Szczególnie, że nawet sygnały z Nowogrodzkiej bywają niejednoznacznie interpretowane. Telewizja rządowa mówi nam o działaniach KE, że nic szczególnego się nie dzieje, podobnie mówiło wczoraj środowisko "Der Sturmera"Gazety Polskiej, ale już "wSieci" sugerowało, że to co robi w sprawie Polski UE to efekt spisku i rządów tajemniczych grup. Nawet PiSmani mogą mieć problem z przyswojeniem tak różnych koncepcji, a co dopiero zwykły widz, któremu od czasu do czasu zdarza się myśleć (czego o PiSmanach powiedzieć nie można, bo jak pelikany łykają wszystko co im ich Capo di tutti cappii narzuci). 

Przejęcie publicznych mediów przez PiS może pomóc tej partii tylko na krótka metę. Opiniotwórcza część społeczeństwa (i nie mam tu na myśli czytelników "Wybiórczej", która genialnie promuje się w obecnej sytuacji na medium broniące demokracji i pluralizmu, chapeau bas) szybko zmieni kanał, dając przykład tym, którzy się na nich wzorują. Komercyjne stacje z pewnością skorzystają też na tym, co zaraz się w publicznych mediach pojawi - czyli na zalewie pseudopatriotyzmu przez PiS uprawianego. Przejęcie przez środowisko Frondy TVP Kultura oznacza śmierć tej stacji, której nawet po parafiach nie będzie się oglądać. Oczywiście, pieniądze z nowej formy abonamentu pozwolą na utrzymywanie synekur dla pokornych, ale słupki oglądalności rosnąć nie będą. 

PiS, zapewne, poszuka wtedy sposobu na upisowienie mediów niepublicznych i taki sposób znajdzie. Nie zamierzam podpowiadać, ale łatwo się domyślić, jak to zrobić. 

O wiele bardziej niepokojące od przejmowania mediów publicznych przez PiS są inne kwestie. Kierunek zmian w prokuraturze jest jasny - ma ona być sterowana ręcznie i służyć interesowi rządzących. Jedna z niewielu dobrych zmian wprowadzonych przez PO zostanie tym samym zaprzepaszczona. 

Przy okazji, warto spostrzec, że ludzie Kaczyńskiego zużywają olbrzymią ilość energii na niszczenie fundamentów państwa prawa, ale kompletnie ignorują drobiazgi, które faktycznie mogłyby być dobrą zmianą. Weźmy pod uwagę, na przykład, obowiązkowe od paru tygodni książeczki zdrowia dziecka, których wystawianie spadło (finansowo) na szpitale. Wystarczyłoby jedno rozporządzenie i robiłby to NFZ (koszt nie jest wysoki), a tak w niektórych szpitalach rodzice dostają książeczki z zapasów darowanych jeszcze przez firmy farmaceutyczne w czasach, gdy były one nieobowiązkowe. Oczywiście, są to książeczki de facto reklamowe... A można było ten błąd PO naprawić. 

Obiecywane wyborcom zmiany - 500 zł na dziecko, wyższa kwota wolna od podatku itp. wciąż są daleko. Podobnie jak obniżenie wieku emerytalnego (akurat tu mam nadzieję, że jednak nic się nie zmieni, pomimo moich socjalistycznych poglądów jestem również realistą - żyjemy dłużej, to i dłużej pracować trzeba) i parę innych spraw, które wymagają pracy merytorycznej. Wdrożony już podatek bankowy wygląda na łatwy do uniknięcia, a zapowiadany kształt podatku od wielkich sklepów wskazuje, że też chyba będzie go łatwo uniknąć. 

Mamy więc igrzyska zamiast konkretnych zmian. A tygodnie, jakie spędziłem na nabieraniu dystansu do tego co się w Polsce dzieje sprawiły tylko, że jeszcze bardziej jestem przeciwko rządom PiS. Ta partia w kilka miesięcy narobiła szkód, których naprawianie potrwa lata. 

A media publiczne niech sobie biorą. Dzięki nim wreszcie będzie można je zaorać i postawić od nowa. Najlepiej na wzór BBC. 

Ceterum censeo PiS delendam esse ;) 

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Wyprzedź służby państwa PiS - śledź mnie na Twitterze ;)

14:44, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (6) »
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
A tu efekty mojej pracy ;)
Nie tylko bloger czyli...
Zaglądam i polecam

Komentarze.eu - 
Przegląd polskiej blogosfery