Lewicowy punkt widzenia
środa, 09 grudnia 2015

piotrowicz

Następny już wyrok Trybunału Konstytucyjnego jest ignorowany przez PiS. Prezydent z ramienia Partii, Jar... znaczy Andrzej Duda (naprawdę można się pomylić, choć nie z wyglądu) nie zamierza wykonywać wyroków ani przestrzegać prawa. Gdyby pracował w jakiejś firmie, to, jak słusznie napisała w swojej notce Marzatela - wyleciałby już dyscyplinarnie. A my dalej musimy mu płacić.

Trudno oczekiwać, że Prawo i Sprawiedliwość w ogóle zamierza przestrzegać prawa i jakichkolwiek zasad. Ustami posła Piotrowicza już sugeruje nam Partia, że wszelkie antyrządowe demonstracje są niezgodne z demokracją, a wyroki Trybunału w nią godzą. Hmm, gdzie był poseł Piotrowicz, gdy TK naginał ustawę zasadniczą dla potrzeb Kościoła? Ponieważ nie mamy jednak żadnych legalnych środków odsunięcia PiS od władzy (a stosowanie nielegalnych nie jest jednak w stylu demokratycznej opozycji) proponuję wyjście może nie kompromisowe, za to wyjaśniające stan faktyczny - potrzebujemy konstytucji sankcjonujący działania rządu. Aby demokracji w wersji PiS stało się zadość. Pozwoliłem sobie nawet, za inspiracją siostry, przygotować skromny projekt:

My, złączony w świętej wspólnocie Kościoła Katolickiego Naród Polski, w imię Boga Wszechmogącego i Jezusa Chrystusa Króla oraz Królowej Polski Maryi Matki Bożej uchwalamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej.

Art. 1

1. Wszelka władza w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Jarosława Kaczyńskiego, Największego z Polaków, Słońca Gór Świętokrzyskich, Najwspanialszego z Żoliborzan, prenatalnego bohatera Powstania Warszawskiego i wielokrotnie złośliwie nieinternowanego Bohatera Stanu Wojennego. Sprawuje on najwyższą władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą osobiście lub przez swoich podwładnych.

2. Stosunki między Rzeczpospolitą Polską a Kościołem Katolickim reguluje konkordat, chyba że Jarosław Kaczyński albo Ojciec Dyrektor Tadeusz Rydzyk postanowią inaczej.

I już - wystarczy. Przecież nie ma co się łudzić, że aktualnie jest inaczej. Prawda?

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Wyprzedź służby państwa PiS - śledź mnie na Twitterze ;)

21:47, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (9) »
wtorek, 08 grudnia 2015

Mocną stroną polityków i medialnych funkcjonariuszy Prawa i Sprawiedliwości jest umiejętność zakrzykiwania rzeczywistości. Jeżeli Jarosław Kaczyński za pomocą swojego podwładnego Andrzeja Dudy złamie konstytucję i, na dodatek, nie wykona wyroku Trybunału Konstytucyjnego, to PiSowcy znajdą kilkanaście niewykonanych wyroków nie bacząc na to, że to jak porównywanie paintballa z ostrzałem artyleryjskim. Przeciętny adresat ich propagandy nie odróżni jednego od drugiego. I o to im chodzi.

Dobrym przykładem tego, jak pisowscy funkcjonariusze medialni tworzą rzeczywistość jest obrzydliwa prowokacja wobec Ryszarda Petru. Notabene - pamiętacie "przypadkowego" człowieka, który podszedł do Bronisława Komorowskiego? Tak, to ten sam schemat. Podczas konferencji Petru przed kamerami TVP Info podszedł do niego od tyłu jakiś starszy człowiek i wyraźnie widać, jak recytował pytanie o rzekome płacenie przez Petru za udział w demonstracjach. Lider .Nowoczesnej tylko się uśmiechnął, ale dla pisowskiej propagandy to woda na młyn.

Dowodem ten "artykuł".

Gdybym ulegał spiskowemu myśleniu, to powiedziałbym, że ludzie PiS wysłali tego człowieka, by dostarczyć sobie powodu, do skierowania do prokuratury dętego zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. W ten sam sposób działały prowokacje, które pamiętają jeszcze w Polsce starsi ludzie, którzy żyli w głębokim PRL. To naprawdę nic trudnego.

To mogłoby tylko wzbudzać zażenowanie, gdyby nie fakt, że lada moment ludzie z zależnych od Jarosława Kaczyńskiego mediów "niepokornych" obejmą w jego posiadanie media publiczne, a dzięki przejęciu KRRiT oraz stworzeniu nowych stołków dla swoich, będą wpływać również na media prywatne. Tego typu dęte prowokacje staną się wtedy codziennością, bo pozwolą ukrywać to, co robić będą rząd i prezydent Jarosława Kaczyńskiego. A w planach mają wiele, choćby ustawę antyterrorystyczną, o której wymsknęło się ministrowi Błaszczakowi.

Do następnego (?)

intel-e-gent

22:56, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (7) »
czwartek, 03 grudnia 2015

dudaordzie

Tytuł niniejszej notki jest najkrótszym komentarzem do orędzia, jakie Jarosław Kaczyński wygłosił ustami Andrzeja Dudy. Teraz chyba już nikt nie ma wątpliwości, że formalne organy władzy jej w Polsce nie sprawują - ani prezydent, ani premier, ani Sejm nie rządzą. Rządzi Jarosław Kaczyński i tylko jego wola się liczy. Świadczy o tym dobitnie zignorowanie zgodnego z (wycofanym) wnioskiem PiS orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego. Zgodnie z moimi przewidywaniami z wczoraj Jarosław Kaczyński nie potrzebował niczego innego, jak podważenia roli Trybunału w oczach swoich zwolenników.

Politologowie i publicyści są bezradni. Bo co można zrobić w sytuacji, w której głowa państwa w tak oczywisty sposób lekceważy prawo? W obecnej sytuacji nic - w parlamencie brakuje odpowiedniej większości do tego, by postawić prezydenta przed Trybunałem Stanu, bo należałoby mieć 2/3 Zgromadzenia Narodowego za sobą. Jarosław Kaczyński ma wystarczająco funkcjonariuszy, by coś takiego było niemożliwe. Fakt, że Andrzej Duda, jak to się ładnie mówi, popełnił delikt konstytucyjny jest oczywisty, ale chwilowo do niczego nie prowadzi. Efekt jest taki, że faktyczne centrum władzy znajduje się w biurze Jarosława Kaczyńskiego.

Sytuacja jest interesująca o tyle, że szef PiS stopniowo dokonuje zamachu stanu a jedyne co może robić opozycja to protestować, w dodatku dość niemrawo. Poza elitami świadomość tego, co oznaczają cyrki wokół Trybunału jest bowiem mała. W dodatku, jeżeli się pojawia, to i tak gdzieś tam zawsze przebija się schadenfreude związane z tym, że elity czują, co to znaczy znaleźć się w państwie, które nie broni praw swoich obywateli. To jest to, o czym pisała Marcelina Zawisza z Razem, która broniąc TK zapytała równocześnie, gdzie byli obrońcy demokracji z KOD, gdy masowo łamano prawa pracownicze. To dobre pytanie, tak na marginesie.

Najważniejsze jest jednak to, jaki wniosek płynie z orędzia Jaro... znaczy prezydenta Dudy. Prawo i Sprawiedliwość nie zamierza przestrzegać prawa. Jeżeli prawo jest niezgodne z interesem PiS, to tym gorzej dla prawa. A to już problem wszystkich obywateli.

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Wyprzedź ABW - śledź mnie na Twitterze ;)

22:10, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (18) »
środa, 02 grudnia 2015

Mało kto pamięta, choć to informacja powszechnie dostępna, że Trybunał Konstytucyjny pojawił się w polskim porządku prawnym dzięki ekipie Wojciecha Jaruzelskiego. Tak, to właśnie w ostatnich latach PRL, gdy opozycja wydawała się być rozbita, a PZPR rządzić niepodzielnie (choć bez przekonania), w Polsce pojawiły się takie nowości jak Rzecznik Praw Obywatelskich czy właśnie Trybunał Konstytucyjny. W nielicznych sensownych publikacjach historycznych dotyczących tego okresu można sobie poczytać, że partyjny beton stawiał wówczas opór. Ale jednak - Trybunał pojawił się, ukonstytuował i zaczął pracę jeszcze przed 1989 rokiem.

Powoli też Trybunał wyrabiał sobie w miarę solidną opinię we wszystkim co nie dotyczyło Kościoła (tu niestety od początku TK uzasadniał takie łamańce, że dzisiejsze harce PiS to dziecinna igraszka), ale w końcu zyskał sobie mniej lub bardziej uznawany autorytet. I to niezależnie od solidarnych wysiłków polityków prawicy, by w jak największym stopniu Trybunał upolitycznić. Jednak jego decyzje były zgodnie uznawane przez wszystkich za niepodważalne i rozstrzygające.

Niestety, wszystko ma swój koniec. W ciągu ostatnich paru tygodni Jarosław Kaczyński osiągnął bowiem bardzo ważną dla niego rzecz - Trybunał stał się wątpliwy. Niekoniecznie w oczach opozycji demokratycznej, tak parlamentarnej jak i pozaparlamentarnej, ale w oczach jego elektoratu i dla kukizowców również. A to mu w zupełności wystarczy.

Jest coś ironicznego w tym, że za pomocą uchwał, arogancji i kneblowania opozycji Jarosław Kaczyński demontuje Trybunał Konstytucyjny, który pojawił się dzięki dobrej woli (a także inicjatywie) Jaruzelskiego. Nie sądzicie? Historia chichocze upiornie ironicznie.

Dzisiejsze obrady Sejmu były kuriozalne. Marszałek blokujący kompletnie dostęp opozycji do mównicy nie zdarzył się ani za poprzednich rządów PiS, ani za PO (choć zależnym od PiS mediom zdarzało się o to oskarżać). Głosowanie praktycznie z marszu nie zdarzało się chyba nawet w PRL. I to wszystko w asyście klasycznego dwójmyślenia - PiSowcy twierdzą, że robią to dla demokracji.

I tak - PO pierwsza zrobiła źle. Ale to w żaden sposób nie tłumaczy zachowania PiS. A zależne media chętnie zapytam - Gdzie jesteście teraz, gdy demokracja naprawdę jest zagrożona? Co się stało z Waszą "strefą wolnego słowa"?

Niestety, zależne media ograniczyły się do twierdzenia, że PiS występuje w obronie demokracji oraz do udawania, że demonstracja pod hasłem "Ręce precz od Trybunału" była agresywna. Co ciekawe, zależni nie zadbali nawet o to, by sprawdzić, że to nie KOD demonstrował dziś pod Sejmem.

A agresywni demonstranci wyglądali tak:

agresywnidemonstranciNie wiem, czym mogli zaatakować. Grzechotkami?

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Wyprzedź ABW - śledź mnie na Twitterze ;)

22:50, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 30 listopada 2015

Pierwsze parę tygodni od Przejęcia Władzy Jarosław Kaczyński i jego poddani spędzili na mniej lub bardziej skutecznym naruszaniu podstaw państwa prawa oraz przejmowaniu struktur siłowych. Z punktu widzenia Naczelnika z Żoliborza (jakie czasy, taki Naczelnik...), to było najważniejsze. Dla niego nie liczy się bowiem obywatel, liczy się tylko władza. 

Warto jednak zadać Prawu i Sprawiedliwości pytanie czemu w tak błyskawicznym tempie nie zajęto się zmianami, które mogłyby przynieść korzyści obywatelom. Przy tej okazji możemy przez chwilę pobawić się w fikcję, że ktokolwiek w PiS, łącznie z prezydentem Andrzejem Dudą, jest niezależny od Prezesa. O jakie korzyści dla obywateli chodzi? Ano o te, które Prawo i Sprawiedliwość tak gorąco obiecywało. I nie, nie czepiajmy się 500 złotych na flasz... znaczy na dziecko, tylko czegoś prostszego i możliwego do przeprowadzenia szybko. 

Szanowne posłanki i posłowie Prawa i Sprawiedliwości, szanowny Panie Prezydencie z PiS, chciałbym Was zapytać, o to, czemu w ekspresowym tempie, w jakim zajmowaliście się służbami, Trybunałem i paroma innymi sprawami, nie zajęliście się, na przykład, symbolicznym choćby podniesieniem kwoty wolnej od podatku w następnym roku podatkowym. Zmiany w podatkach osobistych, jak wiadomo, należy ogłaszać najpóźniej do 30 listopada, czyli najpóźniej na miesiąc przed rozpoczęciem roku podatkowego, którego dotyczą. Ale przecież, skoro potraficie cofać się w czasie i likwidować uchwałą podjęte przez Sejm poprzedniej kadencji decyzje, potrafilibyście też dokonać zmian w bieżącym roku podatkowym. Co to dla Was? 

A jednak nie - woleliście zająć się tym, czego w kampanii nie obiecywaliście. Dla obywateli Rzeczypospolitej korzyści z tego, poza igrzyskami i ewentualną cichą satysfakcją, że "elyty mają to co my, jak idziemy do sądu/sądu pracy/inspekcji pracy/urzędu*" (*niepotrzebne skreślić), nie ma żadnych. Rzeczpospolita pożytku też żadnego z psucia prawa nie ma i mieć nie będzie. Tymczasem tempo w jakim robiliście to co robiliście, pokazuje, że już na pierwszym posiedzeniu Sejmu mogliście dokonać takich zmian. I przecież nikt nie mówi o tym, że mieliście natychmiast podnieść kwotę wolną od podatku do poziomu, który sparaliżowałby samorządy (tak, udział samorządów w dochodach z PIT jest dość ważną sprawą), ale symboliczne kilkaset złotych by nie zaszkodziło nikomu, prawda? 

Stąd moje pytanie - czemu, towarzyszki i towarzysze z PiS zajęliście się igrzyskami zamiast pracą? 

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Wyprzedź ABW - śledź mnie na Twitterze ;)

13:06, intel-e-gent , PiS
Link Komentarze (14) »
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A tu efekty mojej pracy ;)
Nie tylko bloger czyli...
Zaglądam i polecam

Komentarze.eu - 
Przegląd polskiej blogosfery